Translate

czwartek, 14 marca 2013

Jak to,w życiu bywa......


W nowym miejscu na Bemowie wszystko dla Tobisia jest nowe.Dużo spacerujemy.Poznajemy nowe miejsca.Tobis bardzo lubi bawić się z dziećmi pozwala im absolutnie na wszystko.Te dwa zdjęcia  znalazłam  w albumie z okresu mieszkania na ul.Radiowej. Tobiś ma wtedy mniej więcej 4 lata..To pierwsze zdjęcie jest z balkonu mieszkania na Radiowej.Kiedy nasz syn wyjeżdża za granicę my na 2 lata wyprowadzamy się do syna domu na wieś.I to drugie zdjęcie jest z małym wnukiem.Tobiś tam na wsi ma dużo swobody.Ma w okolicy kilka suczek z którymi się zaprzyjaznia.Robi się z niego taki wiejski Burek.Nie żebym miała coś przeciwko wiejskim pieskom.Ale już nie jest takim dobrze ułożonym miastowym psem..Ucieka,niespodziewanie a wiosna to już jest dość trudna.Szczegolnie w nocy.Ale wiemy ,że nie będzie trwało to długo.Po niecalych dwóch latach,wracamy na Bemowo ,ale już do innego mieszkania ,bliżej lotniska.Nowe mieszkanie jest na 8 piętrze i ma dosyć duży balkon.Tobiś w pierwszy dzień ucieka mężowi.Dopiero po kilku godzinach przyprowadza Tobisia nasza sąsiadka z ulRadiowejWiedziała gdzie się przeprowadzilismy,i nie mogła już znieść jego lamentów w nocy pod domem.On ufnie szedl za nią.Wiedział ,że  sie chyba zgubił i wcale nie protestował,szedł karnie za panią do domu.Trochę go skarciliśmy,ale nie za bardzo.Bo on sam już się dość przestraszył.Trudno mu jednak było zaakceptować te ciągłe przeprowadzki.Pomału jednak,przyzwyczajal sie do nowego miejsca. Był atrakcyjnym kawalerem dla suczek z podwórka.Poznajemy ,się dzięki niemu szybko z sąsiadami..Do nas przychodzą nasze wnuki i wtedy Tobiś szaleje z radości.Tobiś jest bardzo czułym psem.Odczułam to na własnej skórze.Bylam sama w domu a,bardzo rozbolał mnie ząb.Nic mi nie pomagało Tobiś,całą noc dzielnie mi towarzyszył,siedział koło mnie i kładł mi łapę na tym właśnie policzku który mnie bolał.Skąd wiedział który mnie bolał?Chyba bacznie mnie obserwował.Ale jak rano ja pojechałam do stomatologa to padł.Spał nieprzerwanie,kilkanaście godzin.Teraz z perspektywy lat kiedy to wspominam,czuję wielkie wzruszenie i uśmiecham się sama do siebie.Mam trochę zdjęć ktore zrobiłam w latach kiedy nasz Tobiś był jeszcze zdrowy.Robiłam je w latach kiedy miałam wspaniałą "idioten kamere".Robiła fajne zdjęcia.Pokażę je w następnym poście.........cdn........bara66.

3 komentarze:

  1. Halinko, nie obraź się, ale nie musisz pisać czegoś w rodzaju przed wstępu. Pisz od razu cały post. A post jest pięknie napisany. Wzruszyłam się czytając o harcach Tobisia. Częste wasze wtedy przeprowadzki psiaka skołowały. Psy intuicyjnie wyczuwają kiedy nas coś boli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Historia Tobisia coraz bardziej mnie wciąga. Jest świetna.
    I tu się zgadzam z Moniką. Psy wyczuwają, że ktoś z jego bliskich jest chory. Moja Mamusia miała pieska znajdkę. Kochała go nad życie.
    Kiedy była chora. On nie odchodził od Jej łóżka. Sądziliśmy, że też jest chory. Nie jadł nie pił. Musieliśmy go wynosić aby się załatwił.
    Oburzał się na to...
    Halinko, mam gorącą prośbę. Na moim blogu jest wyróżnienie dla twojego bloga. Bardzo Cię proszę przyjmij ją ode mnie...
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ Ty szybko "lecisz" z tymi postami. Zwolnij troszkę i daj nam czas na przeczytanie tego co piszesz;))) Prowadzimy swoje blogi, mamy też znajomych bloggerów no i normalne życie ze wszystkimi jego wymaganiami. Jak pisałabyś dwa- trzy posty na tydzień, to byłoby akurat;) Przepraszam, że się tak wtrąciłam, ale zaniedbałam się na jeden dzień , a tu tyyyyyyyyle zaległości;)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń