Translate

wtorek, 19 marca 2013

Zuzia........

Zuzia mały kotek dachowiec zajmuje takie ważne miejsce w życiu naszej rodziny, ze postanowiłam jej poświecić osobne miejsce w moim blogu.Mam nadzieję,że jej losem zaciekawię moich serdecznych przyjaciol czytajacych moje opowieści o zwierzakach które żyją z nami i żyły w naszych rodzinach.Zuzia trafiła do nas od rodziny i bardzo szybko zaaklimatyzowała się w nowym domu.Czyściutka,od razu wiedziała do czego służy kuweta.Byla jednak bardzo ciekawska,wszedzie musiała zajrzeć.Pewnego dnia okrutnie przestraszyła sasiada,którego balkon graniczył z balkonem córki .6 piętro  czyli dość wysoko.A ona sobie przeszła do sąsiada i skoczyła mu na klatke piersiową.Postawiła go na  równe nogi.Dobrze ,że był to młody człowiek i takie przestraszenie nie zrobiło mu większej krzywdy.Wogóle ,Zuzia przez całe swoje życie a żyła lat 13 miała rózne dziwne przeżycia.Przedewszystkim przeżyła kilka przeprowadzek,a jak wiadomo kotki zle to znoszą.Kiedy  miała roczek przeżyła ekstremalne zdarzenie.Corka mieszkała na 7 piętrze.I Zuzia pewnego dnia spadla z tego 7 piętra na krzaki pod blokiem/co prawdopodobnie zaamortyzowało /jej upadek.Córka była pewna zjeżdżając w dół,że własnie straciła swojego kotka.Zuzia skulona siedziała w krzakach ciezko przestraszona. W domu cały czas obserwowali kotka.A Zuzia najpierw sie napiła wody ,potem zjadła ,a po godzinie zrobiła kupkę i skrzetnie ją zakopała.Wtedy juz wiedzieli ,że nic się jej nie stało.Wielkim traumatycznym dla niej przeżyciem było też,zjawianie się nowego zwierzaka.Suczkę Kaję kiedy zachorowala,potrafiła nawet polizać.Ale kiedy do ich domu trafiła Sara,tego już było dla niej za wiele.Nie lubiły się cały czas.Reagowały na siebie alergicznie.Nigdy się z soba nie zaprzyjazniły bliżej,choć krzywdy sobie nie robiły.Kiedy cała rodzina przeprowadziła się do domu na wsi,myśleli wszyscy że Zuzia w czasie przeprowadzki gdzies zaginęła.A ona,dopiero się ujawniła po kilku dniach,ze żyje,że jest.Nie podobał jej się nowy dom.Remont ktory trwał prawie dwa lata,też był dla wszystkich trudnym wyzwaniem.Kiedy pierwszy raz przyjechałam do córki do nowego domu bardzo przeżywałam ,jej kłopoty z remontem.Zuzia siedziała przy nas i żywo uczestniczyła w naszej rozmowie.Kiedy podniosłam głos,na córkę,pacnęła mnie ostro łapką w twarz.Bronila swojej pani.Nie lubiła jak się jej robiło zdjęcia.Nie wychodziła też z domu.Dopiero w nowym domu w Bramkach zobaczyla ,że można sobie spacerowac po dworze i cieszyc pieknym otoczeniem.Niesmiało wychodzila z domu a potem zachorowała na poważną chorobę i odeszła .Pochowana zostala w ogrodzie pod drzewem akacji.Akacja pieknie rośnie i przypomina nam Zuzię.Czesto ją serdecznie wspominamy.Kilka zdjęć jakie znalazlam zamieszczam pod postem.W dalszych postach będę opisywała następne nasze przygody z braćmi mniejszymi w naszej rodzinie..........cdn...bara66

2 komentarze:

  1. Jednym słowem, Zuzia była kotkiem o bardzo bogatej przeszłości. Znosiła wiele przeprowadzek, nieszczęśliwy a właściwie szczęśliwy upadek...
    Aż przyszedł czas, że musiała odejść. Tam spaceruje po zielonych łąkach.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koty to bardzo mądre zwierzaki, tylko indywidualiści. Oczywiście z psami nie można ich porównywać.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń