Translate

sobota, 7 września 2013

Pozytywne emocje.........

Wczoraj moj mąż wrocił do domu cały "hapy".Od progu wołał radośnie załatwiłem sprawę małego podrzutka.Od kilku dni mieliśmy problem.Jednego kotka przygarnęlismy ale tenpodrzucony u sasiada bardzo płakał.Cieżko było nam znosić to kwilenie.Wczoraj kiedy mój mąż zastanawiał się co dalej z tym robić.Przechodziły naszą ulicą trzy panie z Ukrainy.Gdzieś tu w okolicy  chyba pracuja.Maż im opowiedział całą historię.Jedna z pań wzięła tego kotka na ręce i on się wdzięcznie w nią wtulił.Po krotkiej naradzie postanowily ,że go wezmą i znajdą mu dobry dom.Jak on tam będzie miał nie wiem,ale panie wyglądały bardzo przyzwoicie i mam nadzieję,że zapewnią mu godziwe życie.Ten mały ktory jest u nas,ma się bardzo dobrze.Jest to bardzo m.adry kotek .Szkoda tylko ,ze Pusia bardzo jest mu przeciwnaNie chce go zaakceptować.Ciągle jednak mamy nadzieje na szczęsliwy finał.A  przykre jest to ,że po moim apelu mieszkańcy Bramek się nie odezwali.Z opresji okazało się ratują nas cudzoziemcy.Wynika z tego ,że możemy na nich zawsze liczyć.Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich czytelnikow.Kotek siedzi obok mnie i tez chce stukac w klawiaturę..Kotek Pimpuś i jego siostra nasi rezydenci dalej do nas przychodzą i zawsze sie cos do jedzeniadla nich znajduje w naszym obejściu.....cdn...bara66

1 komentarz:

  1. Witaj Halinko!
    Bardzo dziękuję za twoje przepiękne komentarze.
    Moje, to mały Pikuś...
    Czytam każdy Twój post. Żyję waszym życiem, przeżywam każde zdarzenie.
    Kiedy nie ma nowego Twojego posta, denerwuję i martwię się o Ciebie.
    Aż trudno uwierzyć, że Pusia jest takim bystrym obserwatorem i przeżywa pojawienie się każdego nowego gościa.
    Mało tego, ona prawie Was szantażuje swoim postępowaniem.
    Halinko, ludzie są głusi na takie apele. To rzucanie grochem o ścianę.
    Życzę ci dobrej nocy.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń