Translate

czwartek, 5 grudnia 2013

Po,dośc długiej nieobecności..........

Tak jakoś szybko,ucieka mi dzień za dniem.Dnie podobne do siebie.Kiedy nic się nie dzieje ciekawego,nie ma zupełnie o czym pisać.Nasz Jorisek będąc ostatnio na spacerze stoczył bardzo ciężką walkę z dużym wyżłem prawie drugi raz większym niż Joris.Bedąc na spacerze z mężem spotkali cała watahe psów walesających się po okolicy.Jeden z nich rzucił się na Jorisa.Sara dzielnie wskoczyła na pomoc.Okazało się o dziwo ,że zadnych ran nie odnieśli,poza tym,że byli mocno poturbowani.A Sara nie mogła się opędzić od buziaków którymi szczodrze nagradzał ją Joris.Był jej tak wdzieczny za pomoc.Gdyby nie ona,nie wiadomo jakby to było.Kociaki sobie radzą.Pusia bardzo teraz przytyła .Zrobiła się taka poważną starszą panią.Bardzo muszę uważać,przy karmieniu gdyż zjada też porcje przeznaczone dla malej kotki Patusi.Nie mogą się supełnie do siebie przekonać.W dalszym ciągu Pusia odpedza od siebie małą.Ta chciałaby się z nią bawić ale,ona mowi do niej mrucząc.-Jesteś chyba glupia jak myślisz ,że będę się z tobą bawić-ja tu rządzę.I tak to wygląda.Wszystkie metody i rady które są w internecie zawodzą.Pusia jest kotem aspołecznym.Mała kotka jest bardzo ruchliwa.Lubi aportować,szaleć,a Pusia lubi spokój.Teraz zwinięta w kłębek koło mnie na krzesełku słodko sobie śpi.Ale kiedy zobaczy ,że jestem wolna,nie da mi spokoju.Mój mąż z trudnych dni pomału wychodzi.Trzeba bardzo dużo cierpliwości do chorych u których szwankuje psychika.Ja zawsze modlę się tak jak moja mama-Boże niech będę bez nóg i rąk....abym głowę miala w porządku.Mama moja miała 95 lat i do konca jej umysł był w porządku.Mam jednak nadzieję,że wlaściwe leki podziałają,i będzie wszystko dobrze.Nie wyobrażam sobie jednak naszego życia bez naszych zwierzaków.Opieka nad nimi ,wymaga od nas duzego zaangażowania i czasu,ale jakby ich nie było byłoby nam okropnie.Zwierzęta łagodzą obyczaje.Nasz sąsiad i pewnie duzo ludzi ze wsi myśli po co im tyle zwierzat.To kosztuje dużo pieniędzy i zachodu.Ale tak się złożyło.Zmieniła się nasza sytuacja bytowa i rodzinna ale,zwierząt nie porzucimy będą z nami do końca a ponas chocby potop............bara 66. cdn.


3 komentarze:

  1. Witaj Halinko!
    Od dwóch tygodni jestem bardzo, bardzo zajęta.
    Czytałam już Twój post. Niestety nie miałam na tyle czasu aby napisać komentarz...
    W ubiegłym tygodniu miałam miłych ale niespodziewanych gości z Niemiec. W tym tygodniu robiliśmy niemal generalne świąteczne sprzątanie. Dobry plan sprawił, że uporaliśmy się w tym tygodniu...
    Myślę, że teraz będę miała więcej czasu na odwiedzanie blogów.
    Przesyłam pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadrabiam zaległości spowodowane wyjazdem. Jestem , ale jakby mnie nie było. Przedświąteczna "gorączka" zahacza nas troszkę, bo zakupy na święta trzeba zrobić.
    Szczerze Ciebie podziwiam, że opiekujesz się tyloma zwierzętami. Trzeba mieć cierpliwość i być świetnym obserwatorem.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Halinko!
    Martwię się Twoją nieobecnością na blogu...

    Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Tobie i Twoim bliskim niezwykłych, świątecznych radości, niezapomnianego smaku świątecznych przysmaków...

    Niech Tajemnica Bożego Narodzenia wzbogaci Was łaską, napełni pokojem i radością, a blaskiem swym niech oświeca wszystkie dni nadchodzącego roku.
    Ślę serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń