Translate

niedziela, 9 lutego 2014

Mamy się wszyscy dobrze i z radościa czekamy,aby do wiosny.




W Bramkach po dwutygodniowej ostrej zimie,nastała wiosenna pogoda.Swieci słonce i jest dosyć cieplo.Nasz zwierzyniec też ,przychylnie patrzy na zmianę pogody.Chętnie wychodza na spacery,są pogodne,więcej sie ruszają.Co szczegolnie ważne jest dla naszego "prawie labradora"Jorisa ,bo on trochę za bardzo przytył.Jest wielkim smakoszem,po prostu lubi jeść.Smiejemy się,że do niego jak ulal pasuje powiedzenie-siano,wełna aby dupka była pełna.Ale jest to pies bardzo pogodny,wesoły,przyjażnie nastawiony do wszystkiego co go otacza.Dzisiaj była fajna scena.Kotek Pusia weszla do ich mieszkania i jak to kot ciekawski z wielkim zainteresowaniem oglądała sobie nowe ,nieznane jej miejsce.Psy były na podwórku.Kiedy wrociły odrazu wyczuły intruza.Jorisek zachował się jak prawdziwy dżentelmen.Raz szczeknął i spokojnie merdając ogonkiem wital gościa.Jednak Sara nie była intruzem zachwycona,odrazu podniosła larum i kot musiał się salwować ucieczką.Dobrze,że drzwi były otwarte z klucza i Pusia tylko skoczyła i brodą otwarła sobie drzwi.Miedzy Pusią i Patusią nic się nie zmieniło.Obydwie bardzo ważne persony,zaledwie się tolerują.Dzisiaj Pusia towarzyszyła  mojemu męzowi i siedziała kolo niego blisko.Mała też tam chciała być blisko.Jednak Pusia natychmiast ją skarciła.Pokazala jej kto tu tak naprawdę rządzi..Ale tak naprawdę to rządzi u nas kotek rudy rezydent na naszym ganku pomieszkujacy w budce która pierwotnie należala do Pusi.Przyjmuje tam czasem gosci i jest karmiony bardzo troskliwie przez mego męża.On uważa ,że jest to najwspanialszy kot świata ,choc tez kiedyś nie lubił kotów Były mu obojętne.Ale ten mały rudzielec zupelnie go zawojował.Tylko ,że jest bardzo nieufny.Nawet męzowi który go karmi nie da się pogłaskać.Myśle,ze swoje już przeżył i dlatego.Pani która na naszej ulicy opiekuje sie kotkami ma ich kilkanaście i bardzo troskliwie sa zaopiekowane.Tak to się nasze zycie toczy.Jak napisał mi jeden z moich internetowych przyjaciół-kociejsko -psiejsko.Mala Patusia to straszny pieszczoch.Lubi siedzieć kiedy piszę na komputerze na krzeselku na aksamitnej podusi i spać,w przerwach snu podnosi łebek i patrzy czy ja widze jak ona jest grzeczna.Ale wstaje bardzo wcześnie o 5-tej i szuka tych swoich cukierków ibawi się pięknie sama.Robi przy tym dość dużo hałasu i koło 8-mej juz mnie budzi głaskając łapka po twarzy i muskajac swoimi wąsami pod nosem.Moje zdrowie jest nie najlepsze szczegolnie trudne są noce ,kiedy ból nie pozwala mi spać.Widzę,ze jednak dalej bez silniejszych srodków przeciwbolowych się nie obejdzie.Staram sie bardzo ograniczać chemię,ale jest to bardzo trudne.No coż,wszystko ma swoją cenę..... Serdecznie pozdrawiam z słonecznych niedzielnych Bramek.......bara66 cdn.


1 komentarz:

  1. Witaj Halinko!
    Powiem Ci szczerze, że nie lubię zimy. Jednak z zachwytem oglądam Twoje zimowe zdjęcia. Zachwyca mnie bielusieńki śnieg i błękitne niebo. Od trzech lat nie widziałam takiej zimowej aury. Być może dlatego nie przepadam za zimą.
    Wczoraj i dzisiaj zachwycam się zbliżającą się wiosną. Jestem zaskoczona, że ptaki świergoczą i mają się ku sobie. Wszystko wskazuje, że zbliża się wiosna....
    Miło się czyta, że Twój Mąż ma zajęcie z Waszymi kociakami i pasami. Mam nadzieję, że wszystko zło odeszło gdzieś za siódma górę za siódmą rzekę...
    Halinko, życzę Ci dużo, dużo zdrowia...
    Ślę moc serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń