Translate

niedziela, 22 czerwca 2014

Szczęście to nie tylko co los daje,ale także,to czego,nie zabiera.......

Niedziela brzydka ,"przekropna" jak mawial jeden z znamienitych prezenterow pogody czasu już dość odleglego.Najgorszy jednak do zniesienia przezemnie jest wiatr.Nie lubię wiatru.Kiedy te olbrzymie drzewa wokoł mego domu tak mocno się kołyszą.Ja mam wrażenie,że płynę tratwą po wzburzonym morzu.Tak mam i już.Wczoraj przeżywaliśmy horror.Nasza mała Patusia korzystając z zamieszania wymknęła się na dwor. Była godzina 12-ta w południe.O godzinie 19 -tej już bardzo zdenerwowani zaczęlismy nawoływać  kotka.Pusia bezradnie patrzyła na na nasze poszukiwania.Dwie kocie przybłędy też przybiegły i dopiero one około 20-tej przyprowadziły małą Patusię..Za plotem jest gęsty busz.Strasznie zarosnięty teren i ta mała na"gigancie" pewnie nie mogła znalezć drogi do domu i dopiero ten mały rudzielec wskazal jej drogę.Była bardzo głodna i spragniona.Dzisiaj cały dzien odsypia wczorajszy dzien.Pusia też dzisiaj się jak na razie nigdzie nie wybiera.Ja zrobilam dzisiaj na obiad - zupę nylonową.Tak nazywaliśmy w naszym domu na Sląsku tą zupę.Kiedy opisałam ja w moim blogu na Onecie byla cytowana jako coś z niczego.Przepis jest prosty : trochę włoszczyzny,gotujemy i zasypujemy kaszką manna.Dodajemy kostkę rosołowa, i zupa gotowa.Ja tą zupe pamiętam z dziecinstwa.Często ją gotowaliśmy.Mama kupowała łoj wołowy,topiła i stał w garku jako omasta do zupy.Teraz to brzmi bardzo egzotycznie,ale wiem,że wiele osób z mojego pokolenia to pamięta.Kiedy na Onecie był konkurs na smaki dziecinstwa została moja zupa wyrozniona i podano jej przepis.Można wrzucic też kalafiorka i jest wtedy bardziej pożywna..25-tego odbędzie się w mojej miejscowosci rodzinnej spotkanie klasowe.Tych co to przed 58 laty zdawali maturę w miejscowym Liceum.Zacne grono kolezanek i kolegów,spotyka się co roku.Bardzo sie wybierałam lecz niestety z powodow rodzinnych nic z tego nie wyszło.Mam nadzieję ,że nie zapomną o mnie.Zrobią zdjęcia i napisza na NK jak bylo.Już się nie mogę doczekać.Zadziwiające w tym wszystkim jest to ,ze miedzy wszystkimi  istnieje taka wiez klasowa.Bradzo duzo z naszych kolezanek i kolegow zajmowało lub jeszcze zajmuje poważne stanowiska.Pokonczyli poważne uczelnie ale dla siebie są dalej:Janeczką,Lilką,Terenia,Kicią,Andrzejkiem...........Pamiętaja też o tych którzy już nas pożegnali.Odwiedzają ich na cmentarzach,pamiętaja o nich.Ciekawam czy teraz ci ktorzy kończą szkoły będą się po tylu latach pamiętać.Pamietac swoje imiona,ksywy,szkolne wygłupy.Nie zapomnę kiedy przed 3 ma laty byłam na takim spotkaniu i jedna z kolezanek Szanowna Pani profesor zwyczajna rektor jednej z największych polskich uczelni przypomniała nam o żarcie który miał miejsce.Tablo profesorskie karykatury i okolicznosci jakie temu towarzyszyly.To było cudowne.Bardzo mi zal ,że nie spotkam Lusi,Tereski,Janeczki,Włodka...........Może jednak w przyszlym roku - kto wie?Niezbadane są przecież wyroki Boskie.Serdecznie pozdrawiam......cdn......bara66.



2 komentarze:

  1. Halinko,
    w tym roku niestety musisz odpuścić sobie spotkanie klasowe. Ale w przyszłym? spotkasz wszystkich kolegów ze swojego rocznika. Wierzę w to mocno.
    Tak to jest ze zwierzętami. Czasem ich instynkt także zawodzi. Dobrze, że przyprowadziły ją inne kociaki.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w tym tygodniu mam spotkanie z przyjaciółmi z dzieciństwa, fantastyczna akcja:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń